wtorek, 26 kwietnia 2016

Eveline 8w1 kontra moje tragiczne paznokcie

Ostatnio w internetach panuje moda na krytykowanie, negowani i generalnie zniechęcanie do odżywki do paznokci Eveline 8w1.
Jako zło wcielone jej największym grzechem jest zawartość formaldehydu w dawce dopuszczalnej i to wcale nie w najwyższym możliwym stężeniu, ani producent ani nikt tego nie ukrywa- ot jest taki składnik.
TAK formaldehyd jest szkodliwy, trujący i straszny - w nadmiarze - jak wszystko
rozumiem również, że wszystkie osoby które z tego powodu NIE używają tej odżywki również NIE pieką w sylikonowych foremkach ciast,ciastek i ciasteczek, nie robią w takich foremkach lodów, czekoladek itp, nie używają sylikonowych szpatułek i przyborów kuchennych do gotowania, ani zaparzaczy do herbaty- tak TAM RÓWNIEŻ JEST formaldehyd, baa nie tylko tam, w wielu 'naczyniach' jednokrotnego użytku również

Ja tą odżywkę uwielbiam- to jedyna odżywka dzięki której mam paznokcie, jeśli jej nie używam jest dramat :( - choć wolę ją jako bazę niż według przepisu na opakowaniu- chyba ze muszę je gwałtownie zregenerować.

TU pojawią się głosy, że to dlatego, że ja stosuję bo jak się odstawia to jest źle.
Przykro mi to pisać ale tak jest ze wszystkim 'co działa' jeśli odstawisz wraca do pierwotnego lub wręcz gorszego stanu niż w trakcie używania. Dotyczy to kremów nawilżających, antystarzeniowych, antyzmarszczowych, antycelulitowych itp, itd. środków odchudzających, herbatek na x, odżywek do rzęs, włosów, czego sobie zamarzysz
DLACZEGO? to proste, masz taki a nie inny stan bo czegoś organizmowi brakuje używając wspomagacza nie uzupełniasz tego tylko okłamujesz organizm, mało tego widząc poprawę możesz zaniedbać wewnętrzne dostarczanie potrzebnych składników.

Dla zachęty moje koszmarne paznokcie gdy nie używam tej odżywki:

Fakt faktem mając takie paznokcie możliwe, że i z diabłem bym się zaprzyjaźniła aby choć troszkę je poprawić ale..
w tym wypadku cyrk koło formaldehydu uważam za lekko przesadzony- no chyba że na prawdę takie osoby unikają go we wszystkim..


                                                                                                                   ;*



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Tangle angle- Blondynka się czesze

Pod wpływem Margerytki sprawiłam sobie szczotkę do włosów Tangle angle, a odbyło się to tak:
Któregoś razu jak byłam u niej na naszym babskim spotkaniu przy malowaniu pazurków gdy przyszła pora wyjścia, ona też zaczęła się zbierać iw śród przygotowań zaczęła czesać włosy 'dziwną' szczotką. Małe toto było,wyglądało bardzo plastikowo i~ 
nie zachęcająco~ 
tak jakby zaraz miało się połamać pod naporem jej włosów (a przecież krótszych od moich).
Margerytka widząc moją konsternację pokazała ją i wyjaśniła, że to super hiper cudo, że nazywa się tangel teezer, że włosy po niej są zdrowsze, bardziej się błyszczą i nie puszą/elektryzują się oraz, że powinnam spróbować. Zachęcona tą reklamą wzięłam fioletowo-różowy kawałek plastiku do ręki i przeczesałam włosy parę razy i~
skończyłam jak pudel. Każdy mój włos stał winną stronę,co przy włosach do pupy wyglądało komicznie. Razem uznałyśmy, że to nie dla mnie, bo i nie dla każdego tangle teezer ponoć jest.
Niestety zasiane ziarenko wizji szczotki idealnej zaczęło we mnie kiełkować~
Postanowiłam więcej na ten temat poczytać i 
tak trafiłam na informacje o Tangle angle, które ponoć są lepsze dla długich i grubszych włosów niż tangle teezery no i mają rożne wielkości dopasowane do różnych potrzeb i rodzajów włosów.
Jakoś w miesiąc po tym wszystkim, wciąż mocno zastanawiając się nad tymi szczotkami, spotkałam się ze znajomą na mieście. Gdy siedziałyśmy w kawiarni wyjęła kieszonkowego TT z zamknięciem-aby wygodnie się go nosiło w torebce i również zaczęła się nad nim rozpływać w zachwycie i że ma też większą wersję i, że poprzednią kieszonkową ktoś jej ukradł. Również dała mi do przetestowania i znów skończyłam z wyglądem pudla ale to spotkanie dalej podnieciło me zainteresowanie takimi szczotkami.
Jednak próby na TT zniechęciły mnie do tej firmy dlatego me zainteresowanie skupiło się na TA Strasznie kusiły mnie wersje xtremejednak uznałam, że skoro ta szczotka może okazać się totalnym niewypałem to nie będę ryzykować najdroższej wersji tylko skupię na klasycznym rozmiarze czyli takim pośrednim nie 15 cm tylko ok 20
Wybrałam kolor- turkusowy iii kupiłam
Jakiś czas temu mi przyszła (oczywiście najpierw otworzyłam dopiero potem zabrałam się za zdjecia- dlatego nie jest chyba dobrze spakowana :P alee ;)


Opakowane całkiem przyzwoicie :P
wygląda hmm
plastikowo ale w moim odczuciu lepiej niż TT


Jej kształt jest cudowny- zakochałam się w nim. Taki opływowo kobiecy.Na pewno zaletą w stosunku do TT jest rączka- dla mnie tangel teezery są strasznie nieporęczne. Kolor i faktura również podbiły me serce.


W pierwszym odruchu zaniepokoiły mnie krótkie włoski- jestem przyzwyczajona do dłuższych.
Moje wrażenia po używaniu?
Trudno powiedzieć
Z 1 strony brakuje mi drapania normalnych szczotek, z 2 włoski tej na pewno są bardziej delikatne
Moje włosy po używaniu jej puszą się mniej niż po TT ale wciąż lekki efekt elektryzowania jest.
Nie mogę powiedzieć, że jest to całkowicie bezbolesna szczotka, choć w wersji beby faktycznie do delikatnych dziecięcych włosów musi być super :P
Przy mojej długości i grubości włosy podczas czesania trochę się plączą- bardziej niż przy mojej zwykłej szczotce z diddla :P o garfildzie czy disneyowej nie mówiąc ale takich już dawno nie widziałam-nie mogłam nigdzie dostać
Nie mogę jej jednoznacznie polecić, właściwie w ogóle nie powinnam jej polecać :P ALE 
podoba mi się- głupio, alogicznie, zwyczajnie kobieco podoba mi się
i jednak włosy po jej użyciu są bardziej mięciutkie i ślicznie błyszczące- przy zwykłych szczotkach nie osiągają tego efektu. Poważnie myślę, czy pierwszego rozczesania nie robić zwykłą szczotką, a tą wygładzać włosy, zwłaszcza, że bardzo ładnie zbiera włosy do kucyka czy koka. Najlepiej ze szczotek które dotychczas w swoim życiu używałam.
Noi ponoć jest 'anty-łupieżowa', a ja miewam z nim strrraszne problemy. Właściwie to nie łupież sensu stricte a sucha skóra- tak samo na brwiach, twarzy ii całym ciele :P się sypię ale na głowie najciężej to opanować dlatego nie ukrywam, że liczę na poprawę po czesaniu się tym cudem.