Pod wpływem Margerytki sprawiłam sobie szczotkę do włosów
Tangle angle, a odbyło się to tak:
Któregoś razu jak byłam u niej na naszym babskim spotkaniu przy malowaniu pazurków gdy przyszła pora wyjścia, ona też zaczęła się zbierać iw śród przygotowań zaczęła czesać włosy 'dziwną' szczotką. Małe toto było,wyglądało bardzo plastikowo i~
nie zachęcająco~
tak jakby zaraz miało się połamać pod naporem jej włosów (a przecież krótszych od moich).
Margerytka widząc moją konsternację pokazała ją i wyjaśniła, że to super hiper cudo, że nazywa się tangel teezer, że włosy po niej są zdrowsze, bardziej się błyszczą i nie puszą/elektryzują się oraz, że powinnam spróbować. Zachęcona tą reklamą wzięłam fioletowo-różowy kawałek plastiku do ręki i przeczesałam włosy parę razy i~
skończyłam jak pudel. Każdy mój włos stał winną stronę,co przy włosach do pupy wyglądało komicznie. Razem uznałyśmy, że to nie dla mnie, bo i nie dla każdego tangle teezer ponoć jest.
Niestety zasiane ziarenko wizji szczotki idealnej zaczęło we mnie kiełkować~
Postanowiłam więcej na ten temat poczytać i
tak trafiłam na informacje o Tangle angle, które ponoć są lepsze dla długich i grubszych włosów niż tangle teezery no i mają rożne wielkości dopasowane do różnych potrzeb i rodzajów włosów.
Jakoś w miesiąc po tym wszystkim, wciąż mocno zastanawiając się nad tymi szczotkami, spotkałam się ze znajomą na mieście. Gdy siedziałyśmy w kawiarni wyjęła kieszonkowego TT z zamknięciem-aby wygodnie się go nosiło w torebce i również zaczęła się nad nim rozpływać w zachwycie i że ma też większą wersję i, że poprzednią kieszonkową ktoś jej ukradł. Również dała mi do przetestowania i znów skończyłam z wyglądem pudla ale to spotkanie dalej podnieciło me zainteresowanie takimi szczotkami.
Jednak próby na TT zniechęciły mnie do tej firmy dlatego me zainteresowanie skupiło się na TA Strasznie kusiły mnie wersje xtremejednak uznałam, że skoro ta szczotka może okazać się totalnym niewypałem to nie będę ryzykować najdroższej wersji tylko skupię na klasycznym rozmiarze czyli takim pośrednim nie 15 cm tylko ok 20
Wybrałam kolor- turkusowy iii kupiłam
Jakiś czas temu mi przyszła (oczywiście najpierw otworzyłam dopiero potem zabrałam się za zdjecia- dlatego nie jest chyba dobrze spakowana :P alee ;)
Opakowane całkiem przyzwoicie :P
wygląda hmm
plastikowo ale w moim odczuciu lepiej niż TT
Jej kształt jest cudowny- zakochałam się w nim. Taki opływowo kobiecy.Na pewno zaletą w stosunku do TT jest rączka- dla mnie tangel teezery są strasznie nieporęczne. Kolor i faktura również podbiły me serce.
W pierwszym odruchu zaniepokoiły mnie krótkie włoski- jestem przyzwyczajona do dłuższych.
Moje wrażenia po używaniu?
Trudno powiedzieć
Z 1 strony brakuje mi drapania normalnych szczotek, z 2 włoski tej na pewno są bardziej delikatne
Moje włosy po używaniu jej puszą się mniej niż po TT ale wciąż lekki efekt elektryzowania jest.
Nie mogę powiedzieć, że jest to całkowicie bezbolesna szczotka, choć w wersji beby faktycznie do delikatnych dziecięcych włosów musi być super :P
Przy mojej długości i grubości włosy podczas czesania trochę się plączą- bardziej niż przy mojej zwykłej szczotce z diddla :P o garfildzie czy disneyowej nie mówiąc ale takich już dawno nie widziałam-nie mogłam nigdzie dostać
Nie mogę jej jednoznacznie polecić, właściwie w ogóle nie powinnam jej polecać :P ALE
podoba mi się- głupio, alogicznie, zwyczajnie kobieco podoba mi się
i jednak włosy po jej użyciu są bardziej mięciutkie i ślicznie błyszczące- przy zwykłych szczotkach nie osiągają tego efektu. Poważnie myślę, czy pierwszego rozczesania nie robić zwykłą szczotką, a tą wygładzać włosy, zwłaszcza, że bardzo ładnie zbiera włosy do kucyka czy koka. Najlepiej ze szczotek które dotychczas w swoim życiu używałam.
Noi ponoć jest 'anty-łupieżowa', a ja miewam z nim strrraszne problemy. Właściwie to nie łupież sensu stricte a sucha skóra- tak samo na brwiach, twarzy ii całym ciele :P się sypię ale na głowie najciężej to opanować dlatego nie ukrywam, że liczę na poprawę po czesaniu się tym cudem.